Dzisiaj tylko szybciutka notatka...
Chciałabym zmienić swoje życie i otoczenie.
Umieć czesać się tak, aby wyglądało to jakbym miała burzę włosów, ale również poświęcić im czas i uwagę
Chciałabym znaleźć piękne plakaty na ścianę, zdjęcia kobiet uprawiających jogę, plakaty z reklam perfum, ilustracje i zdjęcia z moich ulubionych filmów, fandomów (Harry, Sherlock...)
Poważnie zająć się rysowaniem, można zacząć od postaci występujących w ostatnim obejrzanym filmie
Chciałabym wypełniać swoje dni pracą i pasją, karmić się pięknem, inspiracją, satysfakcją zamiast słodyczy.
Chciałabym zrozumieć jak ważne jest zdrowie, kręgosłup, forma. Chciałabym zupełnie zmienić tę sferę mojego życia.
Luźne notatki... dobrej nocy :)
niedziela, 9 listopada 2014
czwartek, 2 października 2014
Raport wieczorny
Witam was w
czwartkowy wieczór, 2 października. Na
zegarze godzina 20:35, na dworze temperatura „na ciepłą bluzę” (nie mam jeszcze
termometru) wieczór zaczął się na dobre
i mam nadzieję, że już odpoczywacie po męczącym dniu. Zostańcie z mną.
Z wiadomości
ze świata dzisiaj nie jestem szczególnie mocna-mogę tylko powiedzieć, że z tego
co widzę, do Krakowa żaden międzynarodowy konflikt nie dotarł, społeczność ma
się dobrze, ludzie wracają do domów lub przytulają na Plantach i Kazimierzu chłodną
szklaneczkę piwka.
Postaram się
w najbliższym wolnym czasie nadrobić
zaległości w wiedzy ze świata. Może. Kiedyś. ;)
Z wiadomości
z dużo bliższego kręgu: Raporty z serca do mózgu donoszą o poważnych
zawirowaniach. HMM. A może z części mózgu A do części mózgu B? W każdym razie
jakiś ośrodek mózgu odpowiedzialny na strach przed upokorzeniem nieco wygodniej
rozsiadł się na swoim leżaczku, wiedząc
że w najbliższym czasie będzie mniej przydatny.
Skłamałabym
mówiąc, że się tego nie spodziewałam. Tacy faceci jak ten o którym myślę, nigdy nie są sami (a
jeśli występuje taki mistyczny okres, najpierw gdzieś się chowają, żeby nie
dało się ich znaleźć, a potem szybko z tego stanu wychodzą.)
Całe szczęście,
że wyprowadziłam się dzisiaj na spacer, a właściwie w drodze po popcorn
pomyślałam, że całkiem przyjemnie jest sobie troszkę pochodzić. Dobrze mi to
zrobiło, złapałam dystans. Ostatecznie nie wychodzenie z domu od paru dni nie
należy do zdrowych nawyków. ( Dodatkowo mimo, że widzę po dłoniach i policzkach,
że schudłam akcja dżoł-dżoł już się zaczęła, trzeba się pilnować.)
Wracając do
meriutum- mam jeden, prosty jak drut (które dziwnie prawie nigdy nie są proste)
i jasny jak słońce (jaki idiota to wymyślił, słońce oślepia! To jego światło pomaga.
Czepiam się, wieeeem, już przestaję.) wniosek.
Trzeba być
sobą. Nie kompromisową wersją między tym, co chciała by zobaczyć pani lub pan
na ulicy, a 100% sobą. Sobą w kolorowych rajtkach i kwiaciastej spódnicy (jeśli
tak lubicie), z tunelami w uszach i dziarami (jeśli tak lubicie), w lennonkach
lub arafatkach po oczy (jeśli coś w ten sposób widzicie), smutni czy weseli,
obcięci na grzybka, boba, irokeza, mający dredy czy fryzurkę obciętą od garnka.
Albo w garniaku za nieprzyzwoitą sumę, albo w skąpej sukience od Prady. Jeśli
tak dyktuje Ci gust, Twój styl, jeśli dobrze się w tym czujesz- to jesteśy Ty.
I Ja. Nasze życie trwa teraz. Nie należy marnować go na nic, co społecześtwo
chciało by abyśmy robili, wyglądali, jak mówili. Społeczeństwo to MY. Uczmy się
wolności. I tolerancji. I prawdziwości.
Może gdybym
potrafiła być sobą bardziej, szczerzej i z mniejszą dozą strachu okazywała
uczucia i myśli, byłabym teraz bardzo szczęśliwa.
Gdyby jednak
miało tak nie być, gdyby ten ktoś nie zechciał mnie pomimo mojego prawdziwego
ja- to znaczy, że dobrze się stało.
Każdy szczery
uśmiech jest wart garstki diamentów, a każdy sztuczny nadaje się tylko do tego,
żeby dokładać się do zmarszczek (brzmi groźnie).
Moim
postanowieniem jest nie mówić już nigdy tego, co myślę że ktoś chciałby
usłyszeć (choćby po to, by sprawić mu przyjemność). Ejemen.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)